







fot. Jarosław Iwaszkiewicz w ogrodzie u Nowosielskich 1978 r.
Czytając ten artykuł napisany 45 lat temu, mam poczucie, że niewiele się zmieniło (poza oczywistym rozwojem – więcej domów, więcej samochodów, itd.), Podkowa Leśna nadal jest magnesem, który przyciąga przyjezdnych w weekendy, a społeczność ciągle jest obywatelska i zaangażowana, pełna interesujących i ciekawych ludzi. Powtórzę jeszcze raz ostatnie zdanie z cytowanego materiału Dobrze było w Podkowie Leśnej i chyba dobrze będzie.
/KT/
źródło informacji, fot. Stolica R. 33, 1978 nr 24 (11 VI)
Gdy kilka lat temu kupowaliśmy z żoną dom po znanych polskich artystach, ceramikach Leszku i Hannie Nowosielskich, zakładaliśmy, że spróbujemy w części chociaż odtworzyć specyficzne miejsce, ducha dawnych czasów, wlewając swoją energię, pomysły i dopasowując formułę do wymogów współczesności.
To założenie świetnie wpisuje się w Podkowę Leśną, miasto otwarte, pełne inspirujących wydarzeń, ciekawych ludzi, historii nowożytnych czasów. 100 lat to niewiele.
Ponad miesiąc temu zaprosiliśmy do swojego ogrodu, domu, galerii na wernisaż połączony z inauguracją Dom No 7 – wielu przyjaciół, podkowian, sąsiadów, osoby ze świata sztuki.
fot. Mariusz Płoszaj Mazurek
Wystawa, która nam towarzyszyła była przygotowywana od stycznia. Rzeźby Katarzyny Bułki Matłacz były doskonałą oprawą i grały pierwszoplanową rolę tych ostatnich kilku tygodni. Wypełniły galerię i doskonale wpasowały się w ukształtowany przez Nowosielskich ogród. Z jego suchą rzeką, kameralnością, intymnością, wielością poziomów, mostkiem, królującym piaskowcem i wszechobecnymi roślinami. Włożyliśmy wiele pracy i własnych środków, aby odtworzyć i przywrócić to zapomniane miejsce do życia.

18 maja przybyło bardzo dużo ludzi. Szczególnie miło było słyszeć z ust osób, które nie uczestniczą w życiu miasta, że nasze wydarzenie, oprawa i atmosfera sprawiły, że u nas dobrze się czują. Padały pytania czy będzie ciąg dalszy, czy jest w nas energia i chęć kontynuacji spotkań w tej formule, w magicznym ogrodzie i zaaranżowanej przestrzeni, gdzie sztuka gra pierwszoplanowe skrzypce.

Sam pomysł, koncepcja to oczywiście zasługa mojej żony i syna, ja byłem w roli drugoplanowej. wspierającego i pomagającego. Miałem obawy, bo jednak zdecydowaliśmy się na coś niecodziennego – otworzyć i podzielić się przestrzenią prywatną.

Mogę powiedzieć, że się udało. W maju i czerwcu, gdy można było odwiedzać wystawę, a my ustaliliśmy sobie we trójkę dyżury, było bardzo inspirująco. W sumie odwiedziło nas kilkaset osób. Bardzo różnych i ciekawych, w tym znanych artystów i ludzi związanych ze sztuką. Jedni przychodzili, aby w ciszy i pojedynkę poczuć tę atmosferę pierwszej prywatnej galerii – ogrodu w powojennej Polsce, inni prowadzili ożywione rozmowy na wszystkie możliwe tematy, często przy filiżance kawy. Poznaliśmy wiele nowych osób. Prowadzimy otwarty dom i lubimy ludzi. Nie stronimy od organizowania spotkań, różnych eventów, ale te kilka tygodni były jeszcze czymś innym, przyniosły nowe doświadczenie i inny wymiar wartości.
Byłem w innej, niż normalnie roli. Podobnie jak w samorządzie, uczestniczyłem w tworzeniu czegoś, dobrego, wartościowego, co wpisuje się w charakter naszego miasta. Wytworzy dobrą energię. Tym większa jest to dla mnie satysfakcja, że w dzisiejszych czasach, kiedy najprościej jest krytykować i siedzieć na wygodnej loży szyderców, a dużo trudniej jest coś fizycznie zrobić dla innych bezinteresownie, nam się udało. Obudziliśmy na nowo miejsce z dużym potencjałem, interesujące, ciekawe i nieszablonowe.
Te wszystkie dobre recenzje i miły odbiór napędza do działania, dlatego już na jesieni po raz kolejny otworzymy drzwi naszego Domu No 7. Zaplanowaliśmy coś wyjątkowego, wspólną wystawę wybitnych polskich artystów Stanisława i Piotra Młodożeńców. Talent, więzy krwi, historia i doświadczenie życia w różnych kulturach. Będzie się działo.

Wszystko nie miałoby miejsca, gdyby nie determinacja, pomysły, energia Katarzyny i Franka oraz pomoc wszystkich tych, którzy bezinteresownie udzielili nam swego wsparcia. Od dobrego słowa po pomoc przy organizacji. Bardzo dziękuję.
Satysfakcję mam dużą, bo sam wernisaż a później wystawa i to co się zadziało przerosło moje oczekiwania. Utwierdziło mnie w przekonaniu, że czasami warto iść pod prąd, wyznaczać kierunki, narzucać trendy, próbować przełamać schematy szarej rzeczywistości. Wyjść z komfortu własnego wygodnego życia.
Całe wydarzenie było finansowane ze środków prywatnych. Może niektórym się to w głowach nie mieści, ale można, dlatego mam poczucie, że te ostatnie kilka tygodni to były bardzo dobre dni, które na długo zapadną w pamięci nie tylko mojej.
Do zobaczenia na kolejnej wystawie, spotkaniu sąsiedzkim bądź innym evencie, o czym będziemy na bieżąco informować na stronie www.domnr7.pl oraz w mediach społecznościowych FB https://www.facebook.com/DomNr7PrzestrzenKameralna i Instagramie lub na mojej stronie w zależności od charakteru wydarzenia.







Co łączy Pole Mokotowskie i podkowiański Park Miejski?
Odpowiedź jest prosta – podobny pomysł na rewitalizację stawu. Koncepcja obiegu wody i jej czyszczenia jest oparta w jednym i drugim przypadku na pomysłach i projekcie inż. arch. krajobrazu Marcina Gąsiorowskiego. Planowana technologia oczyszczania ma się przyczyniać do zachowania w nich stabilnego ekosystemu.
„Najważniejszym elementem inwestycji będzie rozbetonowanie i zazielenienie dużego stawu oraz przygotowanie w parku zupełnie nowego układu wodnego, pełnego roślinności i dzikiej przyrody. Stworzymy dzięki temu przyjazne miejsca wypoczynku, dbając także o tutejszą przyrodę i zbiorniki wodne.” – choć opis brzmi, jakby dotyczył przebudowy stawu w podkowiańskim parku, to tym razem jest to część opisu planowanych prac w parku Pole Mokotowskie. Jednego z największych, najczęściej i najliczniej odwiedzanych warszawskich parków, wpisanego do gminnej ewidencji zabytków m. st. Warszawy.

„Projekt modernizacji Pole Mokotowskiego obejmuje liczne nasadzenia zieleni i nowy, naturalny układ wodny. Główny staw zostanie poddany naturalizacji – z dna usunięty zostanie beton, a na brzegach pojawią się strefy naturalnej roślinności, będące schronieniem dla zwierząt. Powstanie także kilka nowych niecek wodnych porośniętych roślinami.”
Ale podobieństw założenia projektowego, warszawskiego do naszego projektu zamiennego jest więcej. Z uwagi na złożoność i objętość warszawskiego założenia przytaczam tutaj tylko te dotyczące stawu i układu wodnego.

W Warszawie założono:
– likwidację wszystkich betonowych budowli; na eksploatację obiektu, konieczność spuszczania wody, używania ciężkiego sprzętu, rokrocznego czyszczenia stawu, zdecydowano się na rozwiązanie bardziej naturalne, wykorzystujące zamknięty obieg wody z filtrami kamienno-błotnymi i roślinnością. Dokładnie taki sam taki układ miał działać w naszym podkowiańskim stawie.
– całkowite uszczelnienia dna matą EEPDM – tak, to taka sama, jaką mamy już położoną w Podkowie Leśnej.
– oparcie obiegu wody na filtrach błotnych i mechanicznych, dokładnie tak jak w Podkowie. W Warszawie dodatkowo z użyciem środków chemicznych
– wysypanie dna kruszywem dolomitowym – materiałem wspomagającym naturalne procesy oczyszczania wody, mającym przeciwdziałać nadmiernej eutrofizacji – jak w Podkowie, to ta hałda która obecnie leży obok naszego stawu.
– utworzenie alei spacerowej dookoła stawu, z tym, że w Warszawie także dla rolkarzy. U nas planowana jest nawierzchnia ziemna w pełni przepuszczalna.
– utworzenie niecki infiltracyjnej – gdzie nadmiar wody opadowej ma infiltrować w głąb ziemi – dokładnie jak w Podkowie Leśnej.
Planowana technologia oczyszczania wody ma się przyczyniać do zachowania w nich stabilnego ekosystemu wodnego z całorocznym lustrem wody. To główna powód powstania koncepcji i bazującego na niej projektu zamiennego w Podkowie Leśnej.
W Warszawie do wyłapywania nieczystości zaprojektowano tak zwane skimmery, czyli wnęki w ścianach stawu zbierające wodę z zanieczyszczeniami z powierzchni. Podobne widzieliście Państwo w każdym hotelowym basenie. W Podkowie Leśnej urządzenia będą całkowicie niewidoczne, a zanieczyszczenia wyłapywane z dna stawu. Jedyna komora betonowa będzie ukryta pod drewnianym podestem – molo, wchodzącym na kilka metrów nad taflę wody. Warszawski projekt takich atrakcji nie przewiduje.
A różnice?
Oczywiście skala. Sam staw centralny w Warszawie to 1,5 ha powierzchni, w Podkowie tylko 2400 m ².
Koszt inwestycji w Warszawie – 53 934 202 zł. Podkowa Leśna ok. 1,5 mln
Brak chemii w Podkowie. Brak skimmerów w Podkowie
Koncepcja w Podkowie powstała w 2017 roku, w Warszawie w 2020 roku.
Założeniem podkowiańskiego i warszawskiego rozwiązania jest proekologiczne kształtowanie systemu wodnego. To nie tylko zbiorniki, oczka i niecki. Oba rozwiązania zakładają stworzenie i wykształcenie wodnych ekosystemów o zróżnicowanej strukturze flory i fauny. Ich zadaniem jest nie tylko wspomaganie funkcji retencyjnej, rekreacyjnej parku, ale stworzenie życia roślin i zwierząt (oczywiście w Podkowie Leśnej na dużo mniejsza skalę). Celem ma być poprawa lokalnego mikroklimatu poprzez retencjonowanie, wsiąkanie oraz odparowywanie wód deszczowych (wyrównanie skrajnych temperatur, związywanie szkodliwych pyłów, większa wilgotność, czy tylko w Podkowie Leśnej zwiększenie częstotliwości dni z efektem infiltracji i dopływem wody do pobliskiego rezerwatu Parów Sójek). Oba zbiorniki zostały zaprojektowane jako całoroczne oparte o media filtracyjne z kruszyw oraz roślin, oczyszczające wodę mechanicznie, chemicznie (w przypadku Warszawy) i biologicznie.
Założeniem obu jest wyeksponowanie stref przyrody, wprowadzenia formy krajobrazu biocenotycznego czy wspieranie bioróżnorodności. W Podkowie Leśnej dodatkowo dochodzą kwestie historyczne, odtworzenia kompozycji parku opartej w projekcie Danielewicza na centralnie położonym stawie. W obu rozbudowany zostanie ekosystem wodny, który tworzyć będą zbiorniki wodny i niecki infiltracyjne. Woda oczyszczana będzie naturalnie, przez odpowiednio dobrane rośliny. Oba napełnione będą wodą z ujęć wodociągowych. Podkowiański bilans strat powinien mieć wyrównany z sumą opadów, w Warszawie uzupełnianie strat następowało będzie z dedykowanego ujęcia i podczyszczenia wody lub jak ma to miejsce w Łazienkach Królewskich z wodociągu miejskiego. W Podkowie Leśnej dodatkowo, odwołując się do założeń historycznych zrezygnowano z jakichkolwiek widocznych elementów betonowych. A z uwagi na nasz park, drzewa i środowisko nie chcieliśmy wbijać plastikowych i stalowych ścian dookoła stawu, które to rozwiązanie było w projekcie z 2010 roku, podobnie jak zrezygnowaliśmy z rozwiązania z betonowymi płytami na dnie stawu i drogą serwisową dla samochodów ciężarowych z płyt betonowych.

W 2021 roku, kiedy Warszawa ogłaszała przetarg na rewitalizację parku Pole Mokotowskie i pokazały się artykuły w prasie, zarówno eksperci z dziedziny ekologii jak i warszawiacy nie mogli się nachwalić przewidzianych w stolicy rozwiązań.
W Warszawie inwestycja jest w trakcie realizacji, prawie na ukończeniu (opóźnienie kilka miesięcy), a w Podkowie Leśnej takie samo rozwiązanie zostało oprotestowane (już 4 rok) i jest blokowane przez stowarzyszenie Dendropolis, pomimo pozytywnej decyzji konserwatora zabytków.





Ostatnio miałem okazję być w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Wrocławskiego, gdzie akurat przeprowadzano remont/budowę jednego ze zbiorników wodnych, który polegał na tym, że kładziono warstwę uszczelniającą – matę EPDM zapobiegającą wyciekowi wody ze stawu, taką samą jakiej chcemy użyć w podkowiańskim parku. Ogród botaniczny we Wrocławiu powstał w 1811 r. i jest zabytkiem położonym w samym centrum Wrocławia, ba nawet jest uznany za Pomnik Historii.

To, że technologia wspomaga rozwiązania, które odpowiadają na negatywne zmiany klimatyczne, a które dotknęły także całą substancję zabytkową układów wodnych w parkach to jest oczywiste, dlatego warto przy projektowaniu korzystać z bardzo dobrych doświadczeń rewitalizacji obiektów o dużo większej wartości historycznej niż nasz staw w Parku Miejskim. Analogiczne propozycje, dzisiaj oprotestowane przez Dendropolis zostały zaproponowane przy budowie naszego stawu.

Innym przykładem jest rewitalizacja stawu w warszawskim parku Pole Mokotowskie, gdzie warto przypomnieć, że koncepcje do układu zamkniętego opartego na filtrze skalno – błotnym wykonał ten sam architekt krajobrazu Marcin Gąsiorowski, który przygotował koncepcję stanowiącą podwalinę do opracowania projektu zamiennego w Podkowie Leśnej z tym że w Podkowie uniknęliśmy wspierania się chemią i dodatkowymi urządzeniami mechanicznymi, które z racji areału w Warszawie zostały wykorzystane.
Innym, bardzo lokalnym przykładem zbieżnych rozwiązań z zaprojektowanymi w naszym mieście są stawy Golina, których lustro wody mniej więcej jest 2 m położone wyżej niż okresowo płynąca woda w pobliskiej Rokiciance. Zmiany klimatu, a także urbanizacja przyniosły negatywne, często nieodwracalne skutki, dlatego wspomagamy się technologią i nowoczesnymi rozwiązaniami – tak aby nadal móc korzystać w pełni z zaprojektowanych kilkadziesiąt, czy kilkaset lat temu stawów i parków.
Przygotowując projekt stawu korzystaliśmy z szerokiego doświadczenia i dobrych przykładów opisywanych w prasie naukowej dotyczących zabytkowych układów wodnych. Przeanalizowaliśmy parki w Łodzi, gdzie już w XIX wieku skanalizowana rzekę zanieczyszczoną wodą i puszczono ją pod dnem stawów, Łazienki Warszawskie oraz inne pobliskie parki, w których woda jest w sposób sztuczny uzupełniana i dostarczana, tak aby stale zachować kompozycję układu przestrzennego opartego i skupionego wokół lustra wody.
Nie ma lepszego rozwiązania dla naszego stawu w Parku Miejskim, niż to zaproponowane w projekcie zamiennym, który posiada wszystkie wymagane zgody, z tym że pozytywna decyzja konserwatora zabytków została na etapie uprawomocnienia oprotestowana przez Dendropolis. Wcześniejszy stary projekt sprzed lat, który nie uwzględniał zmian środowiskowych i przyrodniczych, nowych technologii, a wręcz był szkodliwy dla substancji zabytkowej parku, został wycofany z obrotu prawnego i nie ma możliwości jego realizacji.
Kilka dni temu, 15 czerwca 2023r. została złożona przez Miasto Podkowa Leśna propozycja ugody dla Dendropolis, czekamy na odpowiedź. Informacja na ten temat znajduje się w artykule Propozycja ugody dla Dendropolis
Zdjęcia z Ogrodu Botanicznego we Wrocławiu






You must be logged in to post a comment.